| Korupcyjne zmartwienie Austrii |
|
|
| 02.06.2008. | ||||||||||||
Strona 2 z 2 Korupcja też coraz bardziej uderza w austriacką gospodarkę. Prof. Friedrich Schneider z uniwersytetu w Linzu wyliczył, że kraj traci na tym 23 mld euro rocznie. Chodzi głównie o pracę na czarno i łapówki wręczane za ustawienie przetargów. Schneider domaga się, by rząd zaczął ograniczać biurokrację i walczył z szarą strefą. Austriacy przyglądają się tym zjawiskom z rosnącym niepokojem. - Korupcja to atak na serce państwa prawa - przestrzegał Gerhart Holzinger, nowy przewodniczy trybunału konstytucyjnego. Rząd zamierza powołać grupę prokuratorów, którzy specjalizowaliby się w walce z korupcją. - Specjalistów od korupcji było niewielu, a na dodatek byli rozsiani po całym kraju. Stworzenie jednego zespołu powinno przynieść efekty - mówi Sickinger. Minister sprawiedliwości Maria Berger chce stworzyć osobną instytucję zwalczającą korupcję, która nieco przypominałaby polskie CBA. Austriackim politykom i stróżom prawa pomysł jednak nie za bardzo się podoba, bo ich zdaniem taki monopol może prowadzić do nadużyć. Powstał też kodeks antykorupcyjny dla urzędników, który m.in. zakazuje przyjmowania prezentów, jeżdżenia na urządzane przez koncerny wycieczki, korzystania z rabatów czy chodzenia z lobbystami do restauracji. Za złamanie przepisów urzędnik może trafić na rok do więzienia. Pół roku odsiadki może dostać lobbysta, który złamie zasady. - Nie ma jednak bata na polityków i kręcących się wokół nich lobbystów. Za przestępstwo uważa się tylko kupowanie głosów parlamentarzysty. Jeśli jednak ktoś zaprasza polityka do kurortu i zaskarbia sobie jego sympatię, to dalej wszystko jest w porządku - mówi Sickinger. Źródło: Gazeta.pl Odsłon: 2619
Powered by AkoComment Tweaked Special Edition v.1.4.6 |
||||||||||||
| « poprzedni artykuł | następny artykuł » |
|---|








Komentarze (1)