| Orły hartują się przed Euro |
|
|
| 03.06.2008. | |||||||||||
Strona 2 z 2 ![]() Już na początku gierki pojawiły się pierwsze grzmoty i błyskawice, a na niebie zebrały się ołowiane chmury. Gdy Leo skończył przemawiać do piłkarzy podczas przerwy w gierce, rozszalała się ulewa z piorunami. Gapie z Bad Walterstdorf, którzy wcześniej stali przy samochodach i od żartów aż trzymali się za brzuchy, zniknęli, jakby byli z cukru. Policjanci schronili się w radiowozach. A Leo i jego ekipa? Nie zareagowali! Jakby byli w swoim świecie, na który żadnego wpływu nie mają tak zwane czynniki zewnętrzne, takie jak pogoda albo doping lub jego brak. W takich warunkach uwijali się jeszcze z pół godziny. - W trakcie ostatniego tygodnia będziemy szlifować taktykę - zapowiadał kapitan reprezentacji Polski, Maciej Żurawski. "Żuraw" miał nosa. Ustawianiu i przesuwaniu zespołu Beenhakker poświęcił sporo czasu, a już do znudzenia ćwiczono rzuty rożne. Bito je na wszelkie sposoby - z lewej i prawej strony, na pierwszy i drugi słupek, z piłką dochodzącą i odchodzącą od bramki. - Defense! Defense! - pokrzykiwał Leo, niczym kibice drużyn NHL czy NBA, gdy ich ulubieńcom przychodzi się bronić. Nikt ani nie pisnął, że leje, i że można by wcześniej skończyć, a po treningu żaden z piłkarzy nie biegł pod dach, tylko spokojnie schodził z placu. Tymczasem lało tak, że stojąc pod parasolem było się mokrusieńkim, a co dopiero biegając i ślizgając się po grząskim boisku!? Ulewa nie przestraszyła też rowerzysty z Austrii. Widząc nas na wale kolejowym, zatrzymał się, podszedł i zapytał, o powód determinacji. Słysząc odpowiedź, odparł: - Gracie z Niemcami. Oni są silniejsi, ale życzę powodzenia. Nazywa się Josef Werner i dwa kilomety od stadionu prowadzi dom kultury, do którego zaprasza na oglądanie meczów. - Niestety, big screenu nie będę miał, bo zabrania tego UEFA. Jest za to telewizor, w którym całkiem dobrze widać. Można też zrobić sobie jakieś jedzonko, a i picia nie braknie - rekomenduje gość, którego Jurek Owsiak nazwałby "pozytywnie zakręconym". Gdy Orły wsiadały do autokaru, koncert dał duet nastolatków z Biskupca: Michał Lament i Zbyszek Zamara. Stojąc za ogrodzeniem podskakiwali i zagrzewali naszych do boju okrzykami w stylu "Polska! Biało-czerwoni"! Machali każdemu, wyposażeni w biało-czerwoną flagę z napisem "Biskupiec". Autokar przejechał, za nim ruszyły volkswageny caddy. Pozdrawiali rękoma siedzących w środku pasażerów. - Oj! Akurat jemu nie machałem! - zreflektował się nie w porę jeden z autostopowiczów, gdy okazało się, że w samochodzie siedział Michał Listkiewicz. Prezes PZPN-u ciągle ma słabe notowania u kibiców. Michał Białoński, Bad Waltersdorf Źródło: INTERIA.PL Odsłon: 2539
Powered by AkoComment Tweaked Special Edition v.1.4.6 |
|||||||||||
| « poprzedni artykuł | następny artykuł » |
|---|









Bądź pierwszym który skomentuje