| Polska - Niemcy 0 : 2 |
|
|
| 08.06.2008. | ||||
Strona 1 z 2 ![]() Częściej strzelali, więcej byli przy piłce, ale to znów Niemcy wygrali. Po raz 12 w 16 meczach z Polakami. Dwie bramki zdobył urodzony w Polsce Lukas Podolski i drużyna Beenhakkera, choć bardzo nie chciała, znalazła się pod ścianą. By awansować do 1/8 finału Polacy muszą teraz wygrać z Austrią i Chorwacją. Znów są w sytuacji niemożliwie trudnej, tak jak na ostatnich dwóch mundialach w Korei i w Niemczech, gdzie przegrywali na inaugurację i potem odpadali z turnieju. Trzeba się podnieść i walczyć, a mecz z Niemcami zostawił frustrujący żal. Była szansa na noc historyczną, przełamanie barier i kompleksów, piłkarze Beenhakkera zagrali nawet tak jakby w to wierzyli, często byli przy piłce, atakowali, ale w dziecinny sposób stracili dwie bramki i wszelką nadzieję. Zabrakło nawet szczęścia. Przy strzale Saganowskiego głową i akcji najlepszego w drużynie Rogera piłka jakimś cudem trafiła w Lehmanna. Tyle, że wtedy było już 0:2... Michał Żewłakow mówił, że nie chodzi o udowodnienie wielkiemu rywalowi kto lepszy, ale o wydarcie mu punktów. Tyle tylko, że to niemożliwe przy takich błędach, jak źle zastawiona pułapka ofsajdowa i kiks Golańskiego. Aby ograć tak wyrachowaną drużynę nie wolno się było bawić w Świętego Mikołaja. Polakom zimnej krwi zdecydowanie zabrakło. Wychodzili na ten mecz z wiarą, która mogła się zrealizować już w pierwszej akcji. W 30. sekundzie po centrze Łobodzińskiego Lehmann wypuszcza piłkę z rąk, spada ona kilkanaście metrów od bramki pod nogi Jacka Krzynówka. Słynna, mała lewa stopa, która tyle razy ratowała reprezentację Polski zawodzi jednak kompletnie. Rezerwowy Wolfsburga uderza w niebo i w geście rozpaczy łapie się za głowę. Fenomenalna szansa zmarnowana! A przecież Krzynówek i inni Polacy podkreślali, że w meczu z Niemcami nie wolno zmarnować nawet zalążka okazji na strzelenie gola, bo to natychmiast zaważy na wyniku. Zaważyło. W 5. min Niemcy się rewanżują Polakom. Ballack podaje ze środka, a Klose z Gomezem biegną sami na bramkę Boruca. Klose podaje za mocno, a gracz Stuttgartu nie trafia do siatki. Piłka ocierając się niemal o słupek, ale można odetchnąć. Jak oni to zmarnowali! Ale przewaga Niemców rośnie: mają więcej atutów przeciw ambicji Polaków i coraz częściej zagrażają bramce Boruca. Piłkarze Beenhakkera jakby nieco zagubieni, jakby sytuacja Gomeza była dla nich sygnałem, że nieuniknione musi przyjść. Lahm wkręca z lewej strony Krzynówka w boisko i Polak bezradnie trzyma go za koszulkę. Żółta kartka. Nieuniknione nadchodzi w 20. minucie. Polacy źle zastawiają pułapkę ofsajdową, a Gomez podaje do Klosego. Ten nie zawala tym razem i Podolski pakuje piłkę do pustej bramkę. To był jedyny celny strzał Niemców w pierwszej połowie. Polacy mieli dwa, ale słabe. Kilka razy jednak poważnie zagrozili bramce Lehmanna. Przede wszystkim po akcjach prawa stroną gdzie podawał Lewandowski, a Łobodziński walczył jak lew. W 35. min Niemcy zablokowali dwa potężne uderzenia Lewandowskiego i Krzynówka, ale Łobodziński zagrał do Żurawskiego i kapitan strzelił w długi róg. Lehmann nie miałby szans, ale piłka minęła słupek. Za chwilę Bąk nie zdąża do Fritza, ale Gomez pudłuje z ośmiu metrów. Polacy grają odważnie, zawodzi ich jednak najsilniejsza broń - Krzynówek, który wikła się w dryblingi z Lahmem. I wciąż je przegrywa. W pierwszej połowie Polacy oddali aż 10 strzałów, Niemcy tylko dwa. W drugiej połowie za Żurawskiego, który przebiegł największy dystans wchodzi Roger. Ebi idzie do ataku. |
||||
| « poprzedni artykuł | następny artykuł » |
|---|








