| Triumf Kubicy w Montrealu! |
|
|
| 08.06.2008. | ||||
Strona 1 z 2 ![]() Robert Kubica zwycięzcą Grand Prix Kanady i liderem mistrzostw świata! Niesamowity wyścig w Montrealu kończył Mazurek Dąbrowskiego. Hamilton - sprawca niezwykłego wypadku został - ukarany cofnięciem o 10 miejsc w kolejnym wyścigu Kubica pierwszy i polał się szampan! To największy sukces polskiego sportu w tym roku. Historyczna wygrana Kubicy nie jest niespodziewana, ona wisiała w powietrzu, bo w tym sezonie Polak miał już znakomite Grand Prix - wygrywał kwalifikacje, stawał na podium, jeździł bezbłędnie. Ale zawsze czegoś mu brakowało - można to nazwać szczęściem, można zbiegiem okoliczności, można darem od niebios. W niedzielę w Kanadzie wreszcie było inaczej. Kubica jak zwykle był szybki i znów bezbłędny. Wygrał swój pierwszy wyścig w karierze i wskoczył na inny poziom. Nie jest już tylko młodym, zdolnym kierowcą, który potrafi jeździć szybko. Jest kandydatem do zdobycia mistrzostwa świata! Po siedmiu wyścigach tego sezonu ma 42 punkty - więcej niż mistrzowie świata Kimi Raikkonen i Fernando Alonso. Więcej niż cudowne dziecko Formuły 1 Lewis Hamilton. Kraksa w pit lane na czerwonym świetle... Ten ostatni to największy przegrany Grand Prix Kanady - rok temu wygrał w Montrealu kwalifikacje, potem, po raz pierwszy w karierze, wyścig. Teraz w sobotę był znów najszybszy, wyprzedził Kubicę w kwalifikacjach o 0,6 sekundy. W niedzielę wystartował dobrze, obronił pierwszą pozycję i pewnie powiększał przewagę nad Polakiem. Na 17. okrążeniu był już siedem sekund przed Kubicą. I wtedy się zaczęło! Najpierw niewinnie - od zepsutego bolidu Adriana Sutila. Na tor wjechał samochód bezpieczeństwa, aby porządkowi mogli spokojnie usunąć z pobocza samochód Force India. Neutralizacja zredukowała wszelkie różnice, a kiedy wszyscy kierowcy ustawili się w uporządkowanej kolejce, zezwolono im na zjazd do alei serwisowej na tankowanie. I jak po sznurku zjechała do boksów pierwsza piątka. Kimi Raikkonen i Kubica opuścili swoje miejsca przed garażami niemal równocześnie i do wyjazdu na tor ustawili się tuż obok siebie. Czekali na zielone światło. A Hamilton popełnił błąd ogromny, wręcz niewybaczalny dla zawodnika aspirującego do mistrzostwa. Brytyjczyk, wicemistrz świata, po prostu wjechał w bolid Raikkonena niszcząc i ferrari rywala, i swojego mclarena. Nie zauważył czerwonego światła? Nie wyhamował? Nie zdążył skręcić i ustawić się obok rywali? - Za późno zobaczyłem czerwone światło i nie zdążyłem się zatrzymać. Przepraszam Kimiego, zepsułem mu wyścig - powiedział potem Hamilton. Został ukarany cofnięciem o 10 miejsc w kolejnym GP Francji. Co oznacza, że nawet jak wygra kwalifikacje, to wystartuje z piątej linii. |
||||
| « poprzedni artykuł | następny artykuł » |
|---|








