| Triumf Kubicy w Montrealu! |
|
|
| 08.06.2008. | |||||||||||
Strona 2 z 2 ![]() A Kubica spokojnie poczekał na zielone światło i pomknął dalej Wicemistrz świata jednym manewrem wyeliminował mistrza świata i Polak wydawał się mieć prostą drogę po zwycięstwo - był jedynym kierowcą z czołówki, który miał za sobą tankowanie. Ale nagle wyszło na jaw, że wielu zawodników obrało strategię tylko jednego postoju. Zaczęła się walka z czasem. I z Nickiem Heidfeldem. Szybko okazało się, że Polak o zwycięstwo będzie walczył właśnie z Niemcem, swoim kolegą z BMW Sauber. Heidfeld zjechał na swój jedyny postój na 28. okrążeniu - zmienił opony, tankował długo, ale wrócił na tor minimalnie przed Kubicą. Bolid Niemca był jednak tak ciężki, że Polak wyprzedził go dość łatwo. Ale to wciąż Heidfeld miał w ręku wszystkie atuty. Przed Kubicą było aż ośmiu kierowców - maruderów w wolniejszych samochodach, którzy też jechali na jedno tankowanie. Oni nie pozwalali Polakowi na szybką jazdę, na zwiększanie przewagi nad Heidfeldem. Ale kiedy na 41. okrążeniu przed Kubicą zrobiło się pusto, Polak przyspieszył. I to jak! Przewaga nad Heidfeldem rosła w mgnieniu oka. 12, 15, 20 sekund. 23 sekundy. Wystarczy czy nie wystarczy? Kubica musiał mieć zapas wystarczający na zjechanie na postój - rutynową zmianę opon i krótkie tankowanie. I ono rzeczywiście było krótkie! Postój trwał zaledwie 7,5 sekundy, Kubica ruszył sprawnie... Zdąży wyjechać przed Heidfeldem czy nie? Niemiec grzał po prostej start-meta, ale nie dał rady. Kubica wrócił na pierwszej pozycji! Heidfeld nie miał szans nawet na nawiązanie walki z Polakiem, ale dojechał na drugim miejscu. BMW Sauber nie dość, że wygrało swój pierwszy wyścig w historii, to jeszcze od razu osiągnęło dublet. 18 punktów z tego Grand Prix dało im awans na drugie miejsce w klasyfikacji konstruktorów. Ferrari ma tylko o trzy punkty więcej. Lider mistrzostw świata Kubica już ma więcej punktów niż w całym poprzednim sezonie, kiedy w 17 wyścigach uzbierał ich 39. Polak po nieudanym roku 2007 teraz pokazuje wielką klasę. Wrócił w wielkim stylu nie tylko jeśli chodzi o mistrzostwa, ale także jeśli mowa o Montrealu. Przecież niemal dokładnie rok temu Kubica makabrycznie rozbił się tam o betonową ścianę. Tylko wielcy sportowcy potrafią zrobić takie come back. Po wyścigu Kubica promieniał. Uniesione w górę ręce, szeroki uśmiech, uściski z szefem zespołu Mario Theissenem, poklepywanie się po plecach z Heidfeldem - wszystkie gesty i zachowania spoconego i zmęczonego, ale szczęśliwego Polaka obok ogromnej radości pokazywały także wielkie zadowolenie z siebie. Szampana nie spróbował, Kubica nie lubi alkoholu. Ale jeśli będzie jeździł tak szybko, to może się przekona do tego zwycięskiego trunku. Okazji mu nie zabraknie. Źródło: INTERIA.PL Odsłon: 2462
Powered by AkoComment Tweaked Special Edition v.1.4.6 |
|||||||||||
| « poprzedni artykuł | następny artykuł » |
|---|









Bądź pierwszym który skomentuje