| Austria nie jest brunatna |
|
|
| 03.02.2009. | |||||||||||
Strona 2 z 2 ![]() Jak po wojnie w Gruzji ułożą się stosunki Europy z Rosją? - Europa i Rosja potrzebują siebie nawzajem. Ale nie znaczy to, że Europa ma teraz milczeć. Ta wojna była przecież bezsensowną eskalacją przemocy. Nie ma w niej zwycięzców, są tylko przegrani. Przegrał Micheil Saakaszwili, bo sam jątrzył w konflikcie z Abchazją i Osetią Południową, a potem dał się złapać w doskonale przygotowaną przez Rosjan pułapkę. Rosja ponosi odpowiedzialność za czystki etniczne, jakie miały miejsce podczas wojny. Jej międzynarodowa reputacja jest teraz zszargana. Rosjanie sami wytrącili sobie z rąk argumenty, których używali w sporze o przyszłość Kosowa. Od lat apelowali, by Kosowa nie uznawać i uszanować integralność terytorialną Serbii. Po pogwałceniu przez nich integralności terytorialnej Gruzji stracili w tej sprawie wiarygodność. Prezydent Lech Kaczyński mówi, że Europa podczas wojny była zbyt pobłażliwa wobec Rosji... - Europa zareagowała na ten kryzys tak, jak mogła. To dzięki mediacji prezydenta Sarkozy'ego walki szybko przerwano, a Rosjanie wycofali się z Gruzji. Problem, jaki mamy z Rosją, polega na tym, że ludziom na Kremlu wydaje się, że można robić politykę stref wpływów, jak niegdyś robili Amerykanie w Ameryce Łacińskiej. Tyle że te czasy minęły. Dziś ani Amerykanom, ani Rosjanom nie wolno robić z innych państw wasali. Mimo wszystko nie użyłbym też w stosunku do Rosji sformułowania "wróg" . Widzę ją raczej jako konkurenta, z którym trzeba prowadzić szczery do bólu dialog. Reklama Boicie się Gazpromu? - Gazprom to dla nas bardzo ważny partner. Z Rosjanami handlujemy gazem od dwudziestu lat. Nigdy nie mieliśmy powodu, by sądzić, że budują gazociągi w innym celu niż sprzedawanie surowców. Co oczywiście nie znaczy, że nie powinniśmy się zabezpieczać na ewentualność, gdyby nasi partnerzy zakręcili kurki i próbowali nasz szantażować. Tu jednak najlepszą gwarancją bezpieczeństwa jest członkostwo w Unii. Ale Europa nie ma wspólnej polityki energetycznej. Polityka bezpieczeństwa dopiero się wykluwa, podobnie jak wspólna polityka zagraniczna. - Ale pracujemy nad tym i wkrótce będą widoczne efekty. Temat bezpieczeństwa energetycznego po raz pierwszy pojawił się na przełomie 2005 i 2006 r. podczas austriackiej i brytyjskiej prezydencji. Wiążące zapisy znalazły się w traktacie lizbońskim. Dlatego ciężko mi zrozumieć kraje, które mówią o tym, że Europa potrzebuje polityki energetycznej, i jednocześnie wstrzymują się z ratyfikacją traktatu. Polska uważa, że UE powinna bardziej otworzyć się na Wschód. Na Ukrainę, Gruzję, Mołdawię, Azerbejdżan - Całkowicie się z tym zgadzam. Wschód dla Europy to strategiczny kierunek. Problem w tym, że trzeba o Wschodzie inaczej rozmawiać. Do tej pory stawiano sprawę w sposób zero-jedynkowy: albo pełne członkostwo, albo nic. Takie stawianie sprawy do niczego nie prowadzi. O rozszerzeniu UE na wschód w tym momencie nie ma mowy, bo ani wspólnota, ani jej wschodni sąsiedzi nie są na to gotowi. Trzeba znaleźć rozwiązanie pośrodku. Na razie zajmijmy się budową partnerstwa. Niech Unia pomoże Ukrainie się unowocześnić. Niech zacieśni kontakty gospodarcze, wprowadzi wolny handel. Prowadźmy wspólne badania naukowe, pomyślmy o uznawalności tytułów. W dalszej przyszłości widzi pan Ukrainę w UE? - Dziś nie da się na to pytanie odpowiedzieć pozytywnie. Kwestia jest jednak otwarta, a Ukrainę na europejskiej drodze czeka jeszcze wiele pracy. Rozmawiał w Wiedniu: Bartosz T. Wieliński Źródło: Gazeta Wyborcza Odsłon: 3020
Powered by AkoComment Tweaked Special Edition v.1.4.6 |
|||||||||||
| « poprzedni artykuł | następny artykuł » |
|---|









Bądź pierwszym który skomentuje